Ref.: Skowronek wcześnie rano buduje gniazdo swe | F C a
I swoim śpiewem budzi słońce, budzi nowy dzień. | d F d
Do domu wraca Johnny, mężczyzną dziś już jest, |d FC a
Gdy po trzyletnim rejsie wrócił do dziewczyny swej. | d F d

I radość go rozpiera, daleko został port,
Wesoło gwiżdże, śpiewa, tańczy wśród zielonych łąk.
Tam czeka jego Susan przepiękna niby kwiat,
Jej czarnych oczu w gwiazdach szukał nocą podczas wacht.
Ref.

Przy boku pełna sakwa za tyle długich dni,
Na łące ścięta świeża trawa pachnie mu przez świt.
Na sianku jutro rano nie puści z objęć jej,
Całusów szybko kilka skradnie, nie da wyrwać się.
Ref.

A kiedy minie długich tygodni kilka już,
Jej mama spyta o przyczynę takich luźnych bluz.
Gdzie twoja talia osy, gdzie twój panieński krok?
Te i sto innych pytań będzie, nim się zjawi on.
Ref.

Zapyta, czy przed ołtarz w welonie chce z nim pójść.
Nie miną nawet trzy niedziele, kiedy ksiądz da ślub.
A potem jeszcze porter, zabawa całą noc…
Nim zrodzi w sercu się tęsknota przestworzy morskich łąk.
Ref.