Bejdak


słowa: Adam Ziemianin
muzyka: Krzysztof Myszkowski


          C
Skrajem nieba szedł Bejdak
                   F        C
Organki z odpustu same mu grały
        d              F
Kałużę żabom łyżką zamieszał
      G
Nie zdając sobie z tego sprawy

Podobno ktoś widział jak do żab się łasił na kolanach
Żeby mu kumkały
Albo w pasiece do ula się spowiadał
A pszczoły miód na serce mu lały

            F
Ktoś go poprosił by mu łąkę skosił
       C                           G
A on zioła głaskał, tulił się do trawy
          d               F
Jakoś nie umiał z ludźmi żyć
            G
Raczej kumplował się z ptakami
Kiedyś nad ranem z nimi odleciał
Na niebieskie ptasie polany
Jakoś nie umiał z ludźmi żyć

Czasem wróble wraca gdy Boga uprosi
Z lotu ptaka chwilę u nas gości
Boga słabość do niego jednaka
Bo jak nie kochać takiego Bejdaka

Ktoś go poprosił by mu łąkę skosił...

Skrajem nieba szedł Bejdak...

Początek strony